![]() WyjaśnienieDo autora zwrócono się (czerwiec 2006) o wypowiedź w związku ze spotykanymi nieprawdopodobnymi zniekształceniami nauczania Kościoła na temat konieczności wyznawania grzechów popełnianych przy współżyciu małżeńskim – jako warunku ważności Spowiedzi sakramentalnej. Gotowy odnośny tekst na ten temat (sporządzony przez redaktora pewnego czasopisma), podsunięty autorowi z prośbą o jego przeglądnięcie i ewentualne drobne poprawki, nie nadawał się nawet chociażby tylko do korekty. Tekst ten przytaczał ‘opinie’ sprzeczne z wyraźną Wolą Bożą, której autentycznym i autorytatywnym tłumaczem występującym z pieczęcią Boga-Prawdy, jest Kościół. Kościół powtarza jedynie za Boskim Mistrzem: „A jeśli chcesz osiągnąć Życie, zachowaj Przykazania ...” (Mt 19,17). Autor ułożył w końcu tekst własny, ujmujący nauczanie Kościoła w tym względzie w poniższych ‘punktach’. ![]() ‘Spowiedź’: Sakrament Spowiedzi świętejSpowiedź święta nie jest wizytą u psychologa-psychiatry. Jest ona jednym z Sakramentów Kościoła, ustanowionych przez Jezusa Chrystusa. Kościół nie ma ‘władzy’ nad samymi w sobie Sakramentami. Został on natomiast ustanowiony jako ich upoważniony zarządca. Spowiedź święta sakramentalna polega na wyznaniu w obliczu Boga swych grzechów z prośbą o ich rozgrzeszenie. Kapłan, bez którego nie ma (w warunkach zwyczajnych) rozgrzeszenia, uobecnia w tej chwili sakramentalnie Osobę Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa: Odkupiciela człowieka. Spowiedź święta jest zwróceniem się ze strony penitenta do Miłosierdzia Boga Trójjedynego z wyraźną prośbą o Boże przebaczenie popełnionych przez siebie grzechów – z powołaniem się na moc odkupieńczą Krwi Syna Bożego. Dla Chrystusa nie ma większej radości, jak gdy Mu ktoś pozwoli być swym Odkupicielem. Tenże Odkupiciel postanowił jednak, że ten jedyny zwyczajny sposób uzyskiwania rozgrzeszenia będzie się dokonywał wyłącznie za pośrednictwem Kościoła, mianowicie poprzez ustanowiony w tym celu Sakrament Pokuty-Pojednania. Warunki uzyskiwania odpuszczenia grzechówBóg nie udziela rozgrzeszenia za wszelką cenę. Osoba przystępująca do Sakramentu Pojednania-Spowiedzi musi spełnić kilka podstawowych wymagań. Warunki dobrej, ważnej Spowiedzi świętej Sakramentalnej są ustalane nie przez ‘Kościół’, lecz pochodzą z Prawa Bożego. Płyną one z samej natury tego Sakramentu. Penitent obowiązany jest spełnić pięć wszystkim znanych warunków ważnej Spowiedzi świętej. Jednym z nich, pochodzącym z Prawa Bożego (a nie z dyspozycji Kościoła), jest pełne wyznanie grzechów ciężkich – wraz z ich okolicznościami modyfikującymi jakość grzechu podstawowego. Chodzi zatem o wyznanie ilości popełnionych grzechów (przynajmniej w sensie ich częstotliwości), wyznanie grzechu popełnionego samotnie czy z kimś drugim (byłoby to dodatkowo grzechem ‘cudzym’), wyznanie okoliczności związania ślubem małżeńskim lub innymi uroczystymi przyrzeczeniami-ślubami, np. związania celibatem kapłańskim czy profesją zakonną; oraz wyznanie innych okoliczności, które zmieniłyby grzech podstawowy w dołączające się dodatkowe grzechy, niekiedy wręcz zbrodnie. Pięć warunków ważnej Spowiedzi świętejDla przypomnienia wymienimy owe pięć warunków ważnej Spowiedzi Sakramentalnej: 1. Rachunek sumienia. Trzeba stanąć wobec prawdy swego sumienia. Jest to podjęta w obliczu Jezusa Chrystusa i Ojca Niebieskiego szczera konfrontacja z wewnętrznym prawem moralnym oraz normami Ewangelii, jak je podaje Kościół święty. Jeśli nie będzie przeproszenia pokrzywdzonych i osoba spowiadająca się nie wypracuje w sobie woli rzeczywistego naprawienia wyrządzonych krzywd i zniewag – wraz z decyzją nie-popełniania ich więcej, bezcelowe jest wybieranie się do Spowiedzi świętej. Rozgrzeszenie jest każdorazowo sprawą niezwykle poważną. Odpuszczenie najmniejszego grzechu ‘powszedniego’ dokonuje się każdorazowo za cenę Krwi Odkupienia. W przypadku grzechu ciężkiego sumienie penitenta jest obciążone winą wieczną oraz karą wieczną. Mają one być zgładzone-unicestwione mocą Krwi Odkupienia Jezusa Chrystusa: Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Odkupiciel odpuszcza jedno i drugie łatwo i natychmiast, ale nigdy ‘za wszelką ceną’. Penitent musi najpierw spełnić wymienione warunki rozgrzeszenia. Przyjęcie przez penitenta postawy buntu przeciw warunkom dobrej-ważnej Spowiedzi sprawiłoby, że kapłan musiałby odmówić rozgrzeszenia. Płciowość: powierzona małżonkom jedynie w zarządOgraniczamy się do nawiązania tutaj do samych tylko grzechów popełnianych przez małżonków przy przeżywaniu wzajemnej bliskości w sposób sprzeczny z podarowanym im w chwili ślubowania małżeńskiego Bożym upoważnieniem. Małżeństwo jest Sakramentem świętym. Nie jest ono instytucją zalegalizowanego uprawiania seksu-dla-seksu. Pismo święte mówi, iż Małżeństwo zawierać należy „w Panu” (1 Kor 7,39). Stąd też: „We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg” (Hbr 13,4). Znaczy to, że nie każde zachowanie małżeńskie jest zdatne, by je „... można przyporządkować ostatecznemu dobru i celowi, którym jest Bóg” (VSp 79). Nie seks, a zjednoczenieOsoby żyjące w Przymierzu Małżeństwa powinny zakodować sobie głęboko w świadomości, że Bóg, który wprowadza ich w chwili wyrażania zgody małżeńskiej na teren intymności płciowej, wręcza im dar nie ‘seksu’, lecz zjednoczenia dwojga osób związanych Sakramentalną komunią miłości i życia w ich Bożym pojmowaniu. Małżonkowie to Dzieci Boże wezwane poprzez życie w doczesności do zdążania we dwoje do „Domu Ojca” – drogą właściwą ich komunii małżeńsko-rodzinnej. Rzeczywistości tych dwóch podejść do małżeństwa: zjednoczenie dwojga osób w miłości wzajemnego uszanowania i Bojaźni Chrystusowej – a małżeństwa pojmowanego jako uprawiania dwóch zalegalizowanych seksów, nie da się sprowadzić do wspólnego mianownika. Zmierzają one w dwóch wzajemnie się wykluczających kierunkach. a) Przy uprawianiu ‘seksu’ (a nie zjednoczenia osób) znika z horyzontu osoba (własna i tego drugiego) – wbrew deklarowanym słowom o ‘miłości’. Na czoło i jako cel wysuwa się doznanie rozkoszy. Uwaga jest skoncentrowana na ‘seksie’, a nie na osobie. Temu celowi ma służyć ‘zabezpieczanie się’ przed ciążą. Dzieje się to poprzez sięganie po środki, których mechanizm działania pociąga z zasady (potencjalną) śmierć Poczętego. Dotyczy to m.in. użycia prezerwatywy, jednego z środków poronnych. Użyte złudne ‘zabezpieczenie’ ma jedno na celu: dziecka ma ... nie być! Osoby sięgające po nie – cel ten akceptują, chociaż równocześnie nie chcą słyszeć o tym, za jaką cenę cel ten zostaje osiągnięty. Zresztą nawet świadomość zamierzonego zabijania w ten sposób z cyklu-na-cykl dziecka-za-dzieckiem – do nich zwykle nie przemawia. Wyraźnie zamierzone jest jedno: doznanie samogwałtu (a nie miłości) poprzez ‘seks’ tego drugiego. b) Dzieje się to w totalnej sprzeczności do Zamysłu Miłości, jaki Bóg stawia przed młodą parą w dniu ślubu-Sakramentu. Bóg wręcza wtedy nowożeńcom
(a nie narzeczonym) dar m.in. aktu zjednoczenia ich dwojga osób w komunii miłości-życia. Innymi słowy Bóg pragnie obdarować dwoje ludzi związanych przymierzem Sakramentu Małżeństwa aktem zjednoczenia ich osób, a nie dwóch ‘seksów’. Zjednoczenie winno stać się i pozostać rzeczywistym zjednoczeniem: podjętym w stanie Łaski uświęcającej przyjętego Sakramentu oraz z pełnią subtelności uszanowania w obliczu godności osobowej tego drugiego. Powinno ono oczywiście dokonywać się tylko w tym jedynym miejscu, jakie w tym celu stworzył Bóg: w pochwie (czyli nigdy np. jako zwyrodniały ‘seks oralny’ czy ‘analny’). Tylko tutaj może z pełnym pokryciem w rzeczywistości dojść do głosu „mowa ciała” (wyrażenie Jana Pawła II) uaktywnionych narządów płciowych. Ci dwoje jednoczą się wtedy z pełnym poszanowaniem zarówno dla struktury podjętego aktu, jak i jego dynamizmu. Ten zaś, tzn. rozwijające się przeżycie [‘dynamizm’ aktu] otwiera się w samym podjętym akcie każdorazowo na oścież na potencjalność rodzicielską. Bo i Bóg jest Miłością, która cała jest Życiem. Pełne, normalne zjednoczenie małżeńskie staje się uaktywnieniem małżeństwa jako przyjętego Sakramentu: „Dwojga-Jednym-Ciałem” w Obliczu Trójjedynego. Winno ono być przeżyciem opromienionym Bożą Łaską, Bożym Pokojem i Błogosławieństwem. Powinno ono zatem być przeżyciem za każdym razem w stanie Łaski uświęcającej. Powinno ono odznaczać się pełnią subtelności i miłości bliźniego. Winno to zatem być działanie nie na zasadzie ‘szastu-prastu’, lecz zjednoczenie pełne, przedłużone – i zawsze zakończone wyrazami wdzięczności względem siebie wzajemnie, a tym bardziej Boga. On przecież jest Dawcą wszelkiego Pokoju i Radości oraz samej owej podarowanej tym dwojgu możności tak intymnego bycia z-sobą i w-sobie. Innymi słowy, celem podjętego aktu pozostaje zjednoczenie dwojga osób, a nie gorączka anonimowego zaspokajania ‘seksu-dla-seksu’, podyktowanego pożądliwością i przymusem ‘ciała’. Na przypadek uzasadnionego w oczach Bożych nie-nastawiania się aktualnie na poczęcie wyposażył Bóg małżonków w stworzony przez Siebie (a nie przez ‘medycynę’) szczególny dar: biologicznego rytmu płodności. Nauczenie się go w taki sposób, by móc korzystać z niego z poczuciem pewności, staje się dla małżonków w wieku rozrodczym obowiązkiem sumienia. Wola osiągnięcia tej wiedzy staje się z zasady warunkiem przystąpienia do Sakramentu Pokuty i decyzji skutecznego wyeliminowania grzechów, jeśliby ci dwoje poczuwali się do grzechów popełnianych przy współżyciu – poprzez stosowanie środków przeciw-rodzicielskich. Zachowania w małżeństwie będące grzechemOto szczegółowe warunki ważnej Spowiedzi świętej w przypadku małżonków, którzy poczuwają się do popełnienia grzechów przy przeżywaniu wzajemnej bliskości. 1. Konieczne w przypadku nie-stosowania wprawdzie środków technicznych dla zapobiegania poczęciu czy ciąży, ale mimo to podejmowanych działań przeciw-rodzicielskich, jest wyznanie stosunku przerywanego oraz wszelkich odmian form wynaturzonych. 2. Konieczne do ważności rozgrzeszenia jest wyznanie grzechów popełnianych ‘przeciw naturze’, tj. uprawianie namiastki stosunku podejmowanego poza pochwą – tym jedynym miejscem, jakie Stworzyciel podarował małżonkom do przeżywania aktu zjednoczenia. Chodzi m.in. o rozpropagowany wynaturzony akt odbywany w ustach, ewentualnie w innych częściach ciała. Akty takie są obiektywnie każdorazowo ciężkim znieważeniem Bożego Dzieła Stworzycielskiego oraz ślubowanej małżeńskiej miłości (zob. wyżej, pod ‘1’, przypis 1 i 2). 3. Konieczne jest pełne wyznanie w przypadku stosowania jakichkolwiek środków technicznych przeciw-rodzicielskich. Chodzi wówczas każdorazowo o grzech ciężki – a z zasady ponadto czyn zbrodniczy przeciw Życiu. 4. Stosowanie niemal wszystkich technicznych środków ‘ochrony-zapobiegania’ staje się tym samym z góry wyrażoną zgodą-akceptacją na zabicie Poczętego. Zupełnie niezależnie od tego, czy w danym cyklu dojdzie do poczęcia, czy nie. W obliczu Bożym liczy się czynem potwierdzona wewnętrzna postawa: Ma być seks (= samogwałt)! Za żadną cenę ma NIE być Dziecka! 5. Małżonkowie (i nie tylko oni) nie mogą tłumaczyć się wybiegiem, jakoby nigdy nie słyszeli, iż stosunek przerywany, petting, stosunek wynaturzony, użycie środka przeciwpoczęciowego, a tym bardziej przeciwciążowego – jest obiektywnie biorąc każdorazowo grzechem ciężkim, a w przypadku środka przeciwciążowego ponadto zbrodnią. Bóg przy takim działaniu głośno krzyczy w sumieniu (por. Rz 2,15). Każdy człowiek jest jednakowo Żywym Bożym Obrazem. Niezależnie od tego, czy o tym wie, czy nie. Bóg ze swoim Żywym Obrazem: mężczyzną i kobietą, prowadzi nieustanny dialog. Również wtedy, gdy to sumienie zostaje świadomie zagłuszane i jest zatwardziałe w złu. 6. Jeśli małżonkowie pragną uzyskać Boże rozgrzeszenie przez sakramentalne pośrednictwo Kościoła, powinni do ważności Spowiedzi świętej wyznać (w przypadku użytego jakiegokolwiek środka przeciwrodzicielskiego; w przypadku bowiem stosunku przerywanego i pettingu zob. wyjaśnienie wyż. pod '1'): czy środka użył mąż – czy żona, ewentualnie czy oboje ‘zabezpieczyli się’ przed ciążą na sobie właściwy sposób. Chodzi wtedy o jakość grzechu, oraz ponadto zawsze o ‘grzech cudzy’, mianowicie o wymuszenie grzechu, względnie o skuszenie tego drugiego do grzechu. 7. Teoretycznie biorąc istnieją środki mechaniczne lub chemiczne ściśle tylko antykoncepcyjne, tzn. zapobiegające procesowi poczęcia; stosowane czy to przez mężczyznę (prezerwatywa), czy przez kobietę (różnego rodzaju błony; niektóre środki chemiczne dopochwowe). 8. Wszelkie pozostałe środki przeciwrodzicielskie są środkami poronnymi. Zaliczają się tu zarówno środki mechaniczne: wkładka domaciczna (IUD, dokładniej: IUAD: intra-uterine-abortifiant-device; wkładki nowej generacji są mechaniczno-hormonalne), jak tym bardziej wszelka chemia hormonalna (tabletki-pigułki doustne, zastrzyki, preparaty podskórne, plastry itp.). Osoba działająca bierze wtedy każdorazowo na sumienie odpowiedzialność za Życie Nowego Człowieka w każdym cyklu. Niezależnie od tego, czy w danym cyklu poczęcie nastąpi, czy nie. Środki te wywierają bowiem zawsze działanie przynajmniej ‘między innymi’ poronne; wyraźnie zamierzone przez producentów. Informacje zaś reklamowe, iż chodzi tu o środek jedynie ‘hamujący-blokujący owulację’ [Ovulationshemmer] są kłamstwem reklamowym, obliczonym na zmylenie czujności potencjalnych klientów (zob. tutaj m.in. Evangelium Vitae, 11.58). 9. Jest jasne, że w przypadku stosowania jakiegokolwiek środka poronnego trzeba przy Spowiedzi świętej tak przedstawić użyty środek, żeby spowiednik się zorientował, o jakiego rodzaju grzech chodzi w danym przypadku. Gdyby spowiednik nie był zanadto zorientowany co do mechanizmu działania użytego preparatu, powinien poinformować go o tym sam penitent. Spowiednik musi wiedzieć mocą Prawa Bożego, z jakiego rodzaju grzechu rozgrzesza, oraz z ilu grzechów udziela rozgrzeszenia. Stąd konieczność wyznania czasu, odkąd ci dwoje korzystają z użytego środka. Oczywiście pod warunkiem, że penitent wyraża decyzję definitywnego zaniechania owych grzechów i zbrodni, tzn. definitywnego odstawienia jakichkolwiek środków przeciw-rodzicielskich. Penitent nie może się usprawiedliwiać swoją niewiedzą co do medycznego mechanizmu działania użytego środka. Tym bardziej nie jest usprawiedliwieniem w oczach Bożych deklaracja w rodzaju: „Wolę o tym nie wiedzieć; Nie muszę tego wiedzieć; Nie jestem lekarzem; Nie jestem zobowiązany do dokładnej wiedzy w tym względzie; Nic mnie nie obchodzi jak to się stanie, ważne żeby Dziecka nie było ...”. Wszelkie tego rodzaju wymówki świadczą z góry o złej woli i niewiedzy zawinionej, tzn. zamierzonej. Ta zaś jedynie podwaja zaciągniętą poczytalność moralną oraz winę. 10. Ponadto zaś trzeba do ważności Spowiedzi wyznać, przez jaki czas ci dwoje stosują dany środek poronny, jak to dopiero co przypomniano (§ 9). Stosowanie środka poronnego przez 1 rok równa się potencjalnemu zabójstwu 12 Poczętych (ok. 12 cyklów w ciągu 1 roku). Środek poronny stosowany przez 5 lat oznacza gotowość i poczytalność przed Bożym Obliczem za zabicie ok. 60 Poczętych (5 lat x 12 cyklów). Chociażby nawet w żadnym cyklu nie doszło do poczęcia. 11. Do ważności Spowiedzi świętej należy w takim przypadku decyzja natychmiastowego odstawienia tabletki-pigułki itd. (uwaga: krwawienie pojawiające się w parę dni po odstawieniu tabletki – NIE jest miesiączką! Może ono iść w parze z właśnie się odbywającą owulacją). I analogicznie: decyzja usunięcia spirali – pod koniec najbliższego periodu (taki termin ze względów ściśle medycznych: nie można podejmować zabiegów w okresie cyklu, kiedy błona śluzowa jest rozrośnięta). 12. Piątym warunkiem ważnej Spowiedzi świętej jest zadośćuczynienie ‘Bogu i bliźnim’. Przed uzyskaniem rozgrzeszenia trzeba wyraźnie prosić swego Poczętego-Zabitego (względnie: Poczętych; chociażby zgładzonych jedynie ‘potencjalnie’) o przebaczenie. Trzeba te Dzieci przeprosić za ich zabicie i poprosić, żeby modliły się do Boga za matkę, ojca, lekarza, personel w aptekach, który te środki sprzedaje, za tych którzy je produkują, a być może nigdy z grzechów ‘cudzych’ i współpracy w grzechu cudzym się nie spowiadają, łudząc się, iż mogą spokojnie przystępować do Eucharystii ... 13. Kolejnym warunkiem uzyskania rzeczywistego rozgrzeszenia jest w takim przypadku – w życie wprowadzona decyzja nauczenia się Bożego daru: biologicznego rytmu płodności. W taki sposób, by o Bożym rozwiązaniu swego problemu nie tylko ‘słyszeć’ i powiedzieć (np. kapłanowi): „Ja o tym dawno wiem: owocem ‘Metody’ stało się kolejne Dziecko...”, lecz by z tego Bożego daru przy układaniu swych zbliżeń móc rzeczywiście twórczo korzystać – oczywiście jeśli i na ile istnieją liczące się w oczach Bożych powody dla odłożenia poczęcia ‘na później’, niekiedy nawet na zawsze (z wyjątkiem, gdyby mimo wszystko doszło do nie planowanego poczęcia; w takim przypadku obowiązkiem sumienia jest trwać na stanowisku ochrony Życia nawet za cenę życia własnego). Odpowiedzialne nauczenie się rytmu płodności – a Spowiedź14. Bóg jest zbyt ‘uczciwy’, by zmuszać kogokolwiek do poczęcia nowego Dziecka. Stworzył On mężczyznę i kobietę w taki sposób, że informuje każdorazowo z precyzją niemal do minuty, czy dziś poczęcie staje się możliwe, czy też poczęcie w dniu dzisiejszym jest z całą pewnością wykluczone. Rzeczą człowieka, czyli jednym z zadań dwojga ludzi jako małżonków pozostaje i to: Bożego Daru biologicznego rytmu płodności trzeba chcieć się nauczyć. W tym celu należy sięgać po wiedzę w tym zakresie tam, gdzie jej można zaczerpnąć bez jej zniekształceń. Przeciętny Czytelnik, a nawet osoby po studium w Instytutach Rodziny, mogą nie zdawać sobie sprawy, jak dalece sprawy te w zdawałoby się nawet kompetentnych ośrodkach Poradnictwa mogą być manipulowane i arbitralnie przeinaczane. Dzieje się to nierzadko przy najlepszej dobrej woli zatrudnionego tam personelu. Można by jedynie podkreślić i przypomnieć, że w tak ważnych sprawach – wprowadzanie arbitralnych zmian przy wdrażaniu w określone metody, których ktoś sam nie wypracowywał i nie dokumentował, jest czymś niedopuszczalnym, jeśli nie zbrodniczym. Mąż ponad wątpliwość dostosuje się do rytmu płodności małżonki, jeśli ta będzie go obdarzała poczuciem pewności w tym zakresie. Ilekroć żona sama nie wie, czy poczęcie dziś może nastąpić czy nie, dochodzi niemal w 100% do upadku ich obojga. Większa odpowiedzialność ciąży wtedy jednak na kobiecie-żonie, której np. nie chce się ‘chcieć’ – rzeczywiście się nauczyć rytmu płodności. Kobieta potrafi dla podbudowania swej wrodzonej odrazy do podejmowania obserwacji i ich notowania wymyślać niekiedy coraz inne pseudo-motywy, byle oczekiwaną decyzję odsunąć na ‘nie wiadomą przyszłość’. Mąż powinien właśnie jako mąż służyć małżonce w takich okolicznościach prawdziwie małżeńską zachętą w tym względzie: w zrozumieniu metody naturalnej (tzn. odpowiadającej godności małżonków jako osób wezwanych do życia wiecznego), oraz w systematycznym prowadzeniu notatek z przebiegu cyklu. „Metoda Billingsa” (MOB)15. Autor niniejszego tekstu zaleca z całym przekonaniem i zgodnie ze swą wiedzą (międzynarodowa współpraca w tym zakresie od roku 1956), by w tym celu nauczyć się i stosować w swym małżeństwie ‘Metodę Owulacji (wg prof.) Billingsa’ (= MOB). Jest ona perspektywiczna, i wbrew opiniom osób, które jej dobrze nie znają, nie wymaga regularności cyklów, ani zdrowia ginekologicznego. Metoda ta przyszła do znacznej części krajów Europy wraz z jej ściśle naukową dokumentacją przez autora niniejszego tekstu. Warunkiem korzystania z MOB jest oczywiście stosowanie jej w jej autentycznej formie – bez kombinacji z elementami czerpanymi z innych metod. W przypadku jej arbitralnego ‘ubogacania’ o elementy zaczerpnięte z innych metod należy uczciwie wyznać, że będzie wówczas chodziło już nie o ‘MOB’, lecz o metodę nową, wykombinowaną przez indywidualną, nie upoważnioną osobę. Osoba ta nie będzie w stanie przedstawić jakiejkolwiek dokumentacji naukowej dla owego, przez siebie arbitralnie utworzonego ‘zlepku metod’. Tak utworzonej ‘metody’ nie wolno oczywiście wiązać z nazwiskiem prof. John Billingsa. Uczciwość i odpowiedzialność wymaga, by wszelką ‘zmodyfikowaną metodę’ rzekomo ‘Billingsa’ – przekazywać pod inną nazwą: pod swoim nazwiskiem. Uwagi te dotyczą m.in. przeszczepianej do Polski z USA (z Creighton University; prof. Thomas Hilgers) rzekomo ‘ulepszonej’ metody Billingsa w formie „CrMS”, wykorzystywanej dla wstępnej diagnostyki w przypadku poznawania przyczyn niepłodności małżeńskiej. Metoda prof. Hilgers'a jest w rzeczywistości całkowitym zniekształceniem i regresem w stosunku do autentycznej MOB (zob. poniżej link do kompetentnego opracowania porównawczego, napisanego przez samego prof. John Billingsa w nawiązaniu do gruntownych zniekształceń swych badań, jakich dokonał prof. Thomas Hilgers, jego były współpracownik. Zob do tego link: A oto Informacja dla osób poszukujących nie zniekształconego wykładu o MOB, cieszącego się ponadto aprobatą Międzynarodowego Centrum Metody Billingsa: Niekompetentne wypowiedzi na temat etyki zachowań16. Wypowiedzi niektórych lekarzy itd. na temat etyki małżeńskiej, a nawet ściśle medycznego działania zalecanego lub przepisanego przez nich środka dla zapobiegania ciąży, mogą okazać się zdecydowanie nie-miarodajne. Zdarza się, że lekarz wprowadza małżonków w istotny błąd – zarówno z punktu widzenia etycznego, jak i medycznego. W każdym razie nikomu z lekarzy nie przysługuje władza nad którymkolwiek z Bożych Przykazań. To samo dotyczy opinii kolegów-koleżanek, którzy nagminnie ignorują Boże Przykazania, a w wypowiadaniu się o Nauczaniu Kościoła stać ich tylko na cynizm i szyderstwo. Spowiedzi nieważne i świętokradzkie17. Spowiedź święta staje się nieważna i świętokradzka z dwóch powodów: W takiej sytuacji rozgrzeszenie nie dociera do penitenta, chociażby spowiednik nieświadom zatajonego grzechu – wypowiedział formułę rozgrzeszenia. Dopóki wówczas penitent nie odprawi Spowiedzi świętej ‘generalnej’, tzn. obejmującej wszystkie grzechy ciężkie popełnione od czasu ostatniej ważnej Spowiedzi, wszystkie następne Spowiedzi i Komunie święte pozostają konsekwentnie nieważne i świętokradzkie. Wola nie-grzeszenia więcej18. Nie ma rozgrzeszenia z grzechu ciężkiego ‘tylko na ten jeden raz’, np. z racji uroczystości, kiedy to ‘wypada’ przystąpić do Komunii św. (np. w przypadku Pierwszej Komunii świętej, pogrzebu, ślubu itp.). Decyzja nie-grzeszenia musi być podjęta przy każdej Spowiedzi świętej jako akt definitywny. Chociażby penitent był świadom swej słabości moralnej i przewidywał, że w obranej postawie być może długo nie wytrwa. 19. Przy otrzymywaniu rozgrzeszenia liczy się postawa woli w tej chwili: aktualnie dokonanego wyznania grzechów i wzbudzonej decyzji nie-grzeszenia więcej. Świadomość własnej słabości moralnej i niemal pewność co do ponownego zgrzeszenia, być może w bardzo niedalekiej przyszłości, nie przeszkadza w tym, że aktualnie wola z całą szczerością jest zdecydowana nie grzeszyć już definitywnie. Poczucie własnej nędzy moralnej w Obliczu Bożym każe jedynie prosić z tym większą żarliwością i ufnością o pomoc m.in. Niepokalanej i swego Anioła Stróża w skutecznym wytrwaniu w dobrych postanowieniach. Sterylizacja ...20. Poddanie się sterylizacji w tym celu, żeby już nie dochodziło do poczęcia, jest zawsze grzechem ciężkim. Zarówno gdy chodzi o mężczyznę, jak i kobietę. Uwagi etyczne odnośnie do pobierania gamet21. W nawiązaniu do leczenia niepłodności małżeńskiej należy stwierdzić z punktu widzenia etycznego: W procesie technologii zapłodnienia sztucznego „in vitro” (w próbówce) używa się niemal z zasady nasienia, które pochodzi z różnych ‘źródeł’. Nasienie jest przechowywane w ‘Banku Nasienia’. Samym zabiegiem takiego zapłodnienia i kojarzenia gamet zajmują się często nie lekarze, lecz weterynarze. Polskie Ministerstwo Zdrowia daje w swej odpowiedzi dla takiej procedury pełne ‘zielone światło’ (7.VI.2010: Ministerstwo Zdrowia. Zob.: http://www.contrainvitro.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=198:ministerstwo-zdrowia-weterynarz-moze-zajmowac-sie-ludzmi&catid=12:newsy&Itemid=10 ). W przypadku użycia ‘cudzych’ gamet staje się ‘zabieg’ dodatkowo cudzołóstwem. Innymi słowy z Bożego punktu widzenia nie ma możliwości uciekania się do ‘technicznego’ doprowadzenia do ciąży – wbrew, lub na przekór Bożej Drogi doczekania się Potomstwa. Zaistnienie Dziecka winno stać się owocem wyrastającym niemal ‘ubocznie’ na drodze wzajemnego oddania się sobie męża i żony jako osób, które związały się dozgonną miłością otwartą na życie. Obszerniej w razie zapytań – zob. dwa najnowsze Dokumenty Stolicy Apostolskiej do tego zagadnienia: Małżeństwo a przeglądanie ‘porno’22. Ściśle ze Spowiedzią Sakramentalną małżonków w nawiązaniu do VI i IX Przykazania wiąże się przeglądanie czy to przez mężczyznę-męża, czy kobietę-żonę treści erotycznych, jeśli nie wręcz pornograficznych. Treści takie są dziś prze-obficie dostępne w coraz innych środkach masowego przekazu: telewizji, wideo, w ilustrowanych magazynach ‘porno’, w internecie, a z kolei w coraz bardziej nowoczesnych urządzeniach przenośnych jak telefon-komórkowy, iPod, iPad, itd. Trzeba jasno stwierdzić, że na mocy Bożego Przykazania i wypowiedzi Syna Bożego Jezusa Chrystusa zapisanych w Ewangeliach (chociażby np. Mt 5,28: „... Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa”) – przeglądanie treści erotyczno-pornograficznych staje się każdorazowo grzechem – obiektywnie ciężkim. Dotyczy to nie tylko dzieci i młodzieży, żądnych spraw związanych z ‘seksem’, lecz na równi osób starszych, nie wyłączając mężczyzn i kobiet żyjących w małżeństwie, a także dziadków. Warunki rozgrzeszenia z grzechu ‘porno’ są dokładnie takie same, jak w przypadku każdego innego grzechu ciężkiego. Penitent musi ukształtować w sobie decyzję stanowczego ‘nie’ odtąd – w tym z kolei zakresie życia. Spowiedź nie będzie integralna-pełna, i być może nie będzie ważna, dopóki dana osoba nie wypracuje u siebie postawy nie tylko wypowiedzianego, lecz w czyn wprowadzonego: ‘nigdy nie kliknę’ ikonki, za którą kryje się porno lub erotyka. Penitent musi wypracować w sobie taką postawę. Chociażby pokusa ponownego przeglądania coraz bardziej wyrafinowanych zwyrodnień seksualnych, ukazywanych na takich stronach jako w pełni zrozumiałe, normalne wyrazy miłości, co do których Bóg i Kościół absolutnie nie ma nic do powiedzenia – była nieodparta. Nikt też z mężów, lub na odmianę żadna małżonka – nie może się powołać na swą ‘oziębłość’; ani na argument, iż dopiero po uzyskaniu odpowiedniego stopnia podniecenia poprzez nasycenie się ‘porno’ ma szansę przeżycia w jakiejś mierze bliskości małżeńskiej ze współmałżonkiem. Do grzechu przeciw VI-mu Przykazaniu dołączyłby się wtedy typowy grzech podeptania ślubowanej miłości bliźniego względem tego drugiego w małżeństwie. Osoba nasycona ‘porno’ postrzegałaby wtedy osobę współmałżonka – w pełni bezhonorowo, już tylko jako (przypadkowo) żywy obiekt dla uzyskania bardziej intrygującego przeżycia samogwałtu. Byłaby to oczywiście rzeczywistość całkowicie sprzeczna z Bożym Zamysłem miłości – wzajemnego osobowego oddania tych dwojga jako ich „dwoje-JEDNYM-ciałem’, układającego się na drodze ich małżeńskiej komunii jako drogi podążania we dwoje, wraz z ich dziećmi, do „Domu Ojca”. DOPOWIEDZENIE23. Czyn ‘dobry’: intencja a przedmiot czynu. Przedstawione tu uwagi o grzechach popełnianych przy współżyciu wywołują u niektórych P.T. Czytelników falę oburzenia i sprzeciwu. Poza tym, Czytelnicy natrafiają na wypowiedzi innych autorów, cieszących się ‘Imprimatur’ Władzy Kościelnej. Ich pisma (książki; strony internetowe) proponują rozwiązania etyczne o wiele bardziej liberalne, aniżeli te, jakie są przedstawione na niniejszej stronie internetowej. Ich autorzy powołują się chętnie na swą specjalizację naukową uzyskaną w ramach ‘innej Szkoły Teologicznej’. a) W związku z tym, piszący tu autor ośmiela się przypomnieć, iż wiążące w sumienie nie są opinie tej czy innej ‘Szkoły Teologicznej’, lecz wypowiedzi oficjalnego Magisterium Kościoła. Oto kilka miarodajnych fragmentów z nauczania Jana Pawła II na temat zobowiązań ciążących na teologach i ich związaniu Wyznaniem Wiary, jakie każdy wykładowca teologii musi złożyć przed objęciem urzędu na Uczelni Katolickiej: „Dla określenia tożsamości teologii... istotne jest uznanie jej głębokiej więzi z Kościołem, z jego tajemnicą, jego życiem i misją ...” (VSp 109). b) Kryteria uznania czynu za „dobry” „... Powodem zaś, dla którego nie wystarczy dobra intencja, ale musi za nią iść prawidłowy wybór czynów, jest fakt, że ludzki czyn zależy od swego przedmiotu, to znaczy od tego, czy może on zostać skierowany ku Bogu, ku Temu, ‘który sam jest dobry’, i czy w ten sposób prowadzi osobę ku doskonałości. c) Piszący tu autor wychodzi zdecydowanie z założenia, że Bóg, który wprowadza dwoje ludzi na teren ich intymności (zawsze jedynie jako jej zarządców, a nie właścicieli) w chwili gdy wyrażają zgodę małżeńską, darowuje im zarazem możność podejmowania poprzez akt współżycia płciowego zjednoczenia swych dwojga osób. Bóg nie pozwala im natomiast uprawiać ‘seksu-dla-seksu’. Są to dwie niesprowadzalne do siebie rzeczywistości. W przypadku zgodnie z wewnętrznym ładem podjętego aktu zjednoczenia (przy pełnym uszanowaniu jego struktury i dynamizmu), celem oraz przedmiotem działania jest dokonujące się wtedy jednoczenie osób męża i żony. Wymogiem ładu miłości jako uaktywnianego wtedy Sakramentu Małżeństwa jest działanie z pełnią subtelności i uwagą skierowaną na godność i powołanie osoby (własnej i tego drugiego) ku dobru, które będzie mogło liczyć się w życiu wiecznym. Stąd wymóg podejmowania zjednoczenia w stanie Łaski uświęcającej i w duchu „bojaźni Chrystusowej” (Ef 5,21), tzn. bezwzględnego stawiania Chrystusa na pierwszym miejscu (zob. np. Mt 10,37-40; Łk 14,26). Taki dopiero podjęty – nie ‘stosunek-kopulacja’, lecz akt rzeczywistego zjednoczenia małżeńskiego staje się godny człowieka, godny Sakramentu i wezwania tych dwojga do życia wiecznego. W przypadku uprawiania ‘seksu’, celem podjętych działań nie jest osoba tych dwojga. Uwaga skupia się na ... seksie, zwykle z wymuszeniem na nim maksimum przeżycia. Podjęte wtedy działania – ze względu zarówno na jakość użytego ‘przedmiotu’ (np. działania przeciw-rodzicielskiego, nierzadko wynaturzonego ...) w żaden sposób nie mogą być „przyporządkowane ostatecznemu celowi”, ani tym bardziej „zwrócone ku Bogu poprzez miłość” (zob. wyż.: VSp 78). ‘Intencja’ zaś partnerów zmierza wtedy nie do zjednoczenia ich obojga osób, lecz wyżycia się na seksie, tzn. przeżycia samogwałtu uatrakcyjnionego kontaktem z ‘seksem’ partnera. Osoba własna oraz tego drugiego znika z horyzontu i rozpływa się w anonimowości uwagi zawężonej już tylko do ‘seksu’. Tutaj tkwi powód, dla którego uprawianie ‘seksu’ jest grzechem – obiektywnie zawsze ciężkim, a w przypadku sięgania po którykolwiek z środków poronnych (tak bywa najczęściej) ponadto zbrodnią z góry wyrażonej zgody na zabójstwo, chociażby tylko potencjalnie poczętego Dziecka. Uprawianie ‘seksu’ jest każdorazowo deptaniem po ślubie małżeńskiej miłości. Istotą miłości winno było być stawanie się takim obopólnym darem-osobą, który by w kontynuacji przyjętego Sakramentu wiódł do życia wiecznego. d) Niemożliwe, żeby praktyka ‘seksu oralnego’ mogła nie być całkowicie sprzeczna ze strukturą i dynamizmem aktu zjednoczenia płciowego małżonków. Celem ‘seksu oralnego’ jest doprowadzenie do przeżycia, które z kolei otwiera się na oścież na potencjalność rodzicielską. Ta zaś może być spełniona tylko w pochwie – tym jedynym miejscu, które na to przygotował Stworzyciel człowieka i małżeństwa. e) Pocałunek ‘głęboki’... Przedstawione w niniejszym rozważaniu myśli wywołują u niektórych Czytelników krańcowe oburzenie. Wypada uznać, że pocałunek ‘głęboki’ przede wszystkim nie ma w sobie nic wspólnego z „całowaniem”. Pocałunek jest z definicji i przeznaczenia czymś zgoła innym. Zgodnie z kryteriami podanymi przez Jana Pawła II (zob. wyż.: Czyn dobry ze względu na przedmiot) trzeba by zapytać, w jaki sposób taki właśnie czyn: już nie całowanie, ale ruchy mechaniczne podejmowane w ustach partnera, nierzadko wyraźnie pobudzające, mogłyby być podejmowane w „bojaźni Chrystusowej” (Ef 5,21) oraz cieszyć się faktem, iż ten „przedmiot odpowiada dobru osoby przez to, że uwzględnia dobra, które są dla niej istotne z punktu widzenia moralnego”, a dalej, że to działanie „... ze względu na swój przedmiot, jest zarazem przyporządkowane ostatecznemu celowi” i że ten „... czyn osiąga następnie swą ostateczną i istotną doskonałość, gdy wola rzeczywiście zwraca go ku Bogu poprzez miłość” (VSp 78)? f) Drogich Czytelników uprasza się, by zechcieli czytać niniejsze rozważania spokojnie, bardzo uważnie i modlitewnie; a przede wszystkim nie w afekcie. Wówczas da się zauważyć tu i ówdzie ukazaną zróżnicowaną ocenę etyczną przedstawionych działań. Dotyczy to m.in. drażliwej kwestii ‘pocałunków’. Użyty chwilami czasownik ‘powinno się ... itp. ukazuje ocenę niewątpliwie różną, aniżeli występujące w innym wypadku zdecydowane zakwalifikowanie jakiegoś działania jako sprzecznego z Bożym Przykazaniem i ładem aktu zjednoczenia. g) Wszystkie powyższe uwagi są jedynie ujęciem ‘w punktach’ obszernej tematyki, której te zagadnienia dotyczą. Uwagi te powstały jako niemal wymuszone w następstwie zaistniałej sytuacji, o której autor wspomina we wstępnym wyjaśnieniu do niniejszego artykułu. Do pogłębionej oceny przedstawionych rozważań mogą okazać się przydatne poniżej podane linki do miejsc, gdzie tematy te są przedstawione z pełniejszą dokumentacją. Przypis 1. – Petting[1]. Petting. Ze względu na raz po raz docierające pytania w tym zakresie podejmujemy próbę ich wyjaśnienia. Przypis 2. Pocałunki[2]. Pocałunki. Pocałunki bywają bardzo różne. Inny charakter przysługuje pocałunkowi, gdy pozostaje on istotnie pocałunkiem, a inny, gdy zmierza do wzbudzenia podniecenia, nierzadko dodatkowo potęgowanego pobudzającym dotykiem. Linki do dokumentacji. Dokładniej, z niezbędną dokumentacją poruszonych aspektów Spowiedzi świętej, zob. m.in. na niniejszej stronie internetowej: Zob. ponadto szczególniej w: Cz. VI, Rozdz. 8, plik ‘g-h’, m.in.: ![]() ks. Paweł Leks, SCJ Wersja tego opracowania do druku Stadniki, 18.VIII.2011
Adres emailowy autora: |